Zakończenie terapii to ważny etap – czuły, symboliczny i często bardziej emocjonalny, niż się spodziewamy. Może przynieść ulgę, dumę i satysfakcję, ale też niepewność, wzruszenie, a czasem lęk przed tym, co dalej – bez cotygodniowej rozmowy, bez obecności kogoś, kto towarzyszył Ci przez tyle wewnętrznych zakrętów. I to wszystko jest naturalne. Bo koniec psychoterapii to nie tylko koniec spotkań – to pożegnanie z bezpieczną przestrzenią, która przez długi czas była ważną częścią Twojego świata.
Proces kończenia terapii zazwyczaj nie dzieje się nagle. To wspólna decyzja – wyłaniająca się z dialogu, uważności i czucia. Czasem to Ty wiesz, że jesteś gotowa/gotowy. Że pewne rzeczy się domknęły, że lepiej siebie rozumiesz, że możesz dalej iść samodzielnie. Innym razem to terapeuta zauważa, że proces się stabilizuje i proponuje rozmowę o zmianie.
Wtedy zaczyna się ostatni etap psychoterapii – łagodne domykanie, podsumowanie drogi. W tych ostatnich sesjach wracamy do punktów, które były trudne. Zauważamy, co się zmieniło. Co już się nie rani. Jakie sprawy zostały. Co chcesz ze sobą zabrać dalej.
Zakończenie terapii nie oznacza, że coś się kończy raz na zawsze. Czasem po jakimś czasie wracasz – z nowym tematem, w innym momencie życia. I to też jest w porządku. Bo terapia to nie tylko relacja – to bezpieczne miejsce, do którego możesz wrócić, jeśli znów poczujesz, że tego potrzebujesz.
Najważniejsze jest to, że masz prawo zamykać ten etap w swoim rytmie. Bez pośpiechu, bez presji. Z wdzięcznością, z szacunkiem, z otwartością na to, co dalej. Bo pożegnanie z terapeutą też jest formą troski o siebie.


Zostaw komentarz